oda bistro – get to know your neighbours

Kiedy wprowadzasz się do nowego miejsca i postanawiasz zaprosić znajomych na parapetówkę, nagle przypominasz sobie o sąsiadach. Tak, istnieją – dosłownie za ścianą. Pukasz do drzwi, by uprzedzić o imprezie. Mało kto Ci je otwiera, jeśli masz szczęście, jak ja, trafiasz na jedną przychylną i uśmiechniętą osobę. Reszta ma raczej zażenowaną minę, a ty czujesz się jakbyś już przeszkadzała, chociaż goście jeszcze się nie zjawili. Mija rok. Mówisz grzecznie dzień dobry na klatce schodowej, choć nie jesteś pewien, czy to Twój sąsiad, czy gość odwiedzający sąsiada. Staram się z całych sił rozbijać te transparentne membrany sformułowań „nie wypada?”, „nie przeszkadzaj?” i być uważna na historie które (dosłownie) mijają i spotykają nas codziennie.

Tydzień temu bardzo ważna i wyczekiwana przestrzeń w moim najbliższym sąsiedztwie otworzyła drzwi po raz pierwszy. Nowi rezydenci na gastronomicznej mapie wrocławskiego Nadoodrza, oda bistro. W miejscu, w którym wcześniej zamieszkiwały Dobra Karma i odKoochni, ale niestety nie zagościły na dłużej. Przez całe upalne lato, pomimo trwającego remontu, można było dostrzec drobny uśmiech i przychylność właścicieli zaangażowanych w ten ważny moment metamorfozy. I taką właśnie przychylność czuć od progu ody bistro: wchodzisz do środka i czujesz się zadbany, czujesz, że jesteś na swoim miejscu

Nie jest problemem, że przychodzisz w pojedynkę, od razu dostrzegasz świetny stolik przy barze,

gdzie właściciele zagadują i dają się zagadywać. Miejsce to jest idealnym punktem obserwacyjnym na bochenki wypiekanego na miejscu chleba, a także szefów kuchni serwujących potrawy.

To wszystko pozwala z całkowitym zaufaniem zagłębić się w MENU pełne niuansów, sezonowych produktów i skarbów od lokalnych producentów. Choć rewelacyjna propozycja menu degustacyjnego w świetnej cenie (50 pln) kusi, wyzwaniem, okazała się dla mnie wołowina krzyżowa z grillowaną sałatą rzymską, okraszona pistacjami. Przepyszne i zrównoważone danie, do którego z chęcią wrócę, zostawiło skrawek miejsca na intrygujący deser. Głęboka miska skrywała na dnie lody kukurydziane z karmelizowanym popcornem.

Nowy wystrój lokalu w nieobojętny sposób przeniósł restaurację z chłodu skandynawskiego designu do grafitu nagrzanego słońcem kamienia.

Oda bistro w nieobojętny sposób zachęca do wspólnego ucztowania.

Nie mogę się doczekać wypróbowania kolejnych pozycji z menu i dzielenia się tym miejscem z bliskimi.