September Plum Torte

Kiedy myślę o zapachu, który kojarzy się z nieuchronnym czasem gromadzenia się w ciepłych domach zamiast w kawiarnianych ogródkach oraz przynosi mi w kuchni ukojenie – bez wątpienia jest to woń ciepłych pieczonych śliwek. Ma moc łagodzenia melancholii po minionym lecie i perspektywy coraz krótszych dni przed nami.

Kiedy Marian Burros, wieloletnia autorka kolumny poświęconej jedzeniu w „The New York Times”, po raz pierwszy napisała o cieście śliwkowym we wrześniu 1983 r., nikt nie spodziewał się, że stanie się najczęściej wyszukiwanym przepisem i jednym z najbardziej ukochanych w historii gazety.

W The NYT pojawił się bez fanfar, umiejscowiony w dolnym rogu strony, towarzysząc krótkiemu raportowi o nadchodzącym sezonie na włoskie śliwki. Pewnie temu zawdzięcza swoją włosko brzmiącą nazwę „plum torte”. Mając zaledwie osiem składników i prosty przebieg przygotowania, nie wydawało się, że ma zadatki na tak ogromny bestseller. Jednak po tym wydaniu, gazeta otrzymała tak wiele próśb o przepis na ciasto, że redaktorzy postanowili przedrukować go w następnym roku oraz w kolejnym, aż artykuł zaczął się zadomawiać w przestrzeni kultu i tradycji. Do tego stopnia, że kiedy w 1989 roku zaktualizowano wersję (trzy czwarte kubka cukru, a nie pełną filiżankę) z linią przerywaną, zachęcając czytelników do wycięcia przepisu i zachowania na następne lata, podniósł się bunt czytelników postawionych w obliczu świętokradztwa.

Stało się jasne, że The NYT już zawsze będzie poświęcał całą stronę (a nie tylko dół kolumny) na przypomnienie oryginalnego przepisu i otwartą dyskusję na temat możliwych najlepszych nowych wariacji przepisu.

Choć to szaleństwo, lecz jest w nim metoda.
Though this be madness, yet there’s method in’t.  Hamlet, Szekspir

Choć szaleństwem są tak długie polemiki na temat ciasta śliwkowego, okazały się one niezawodną metodą na ratunek od wrześniowych szarych dni. Moja wariacja na temat „plum torte” zawiera jeszcze mniej cukru niż sławetna aktualizacja z roku 89’

Purple Plum Torte

½ szklanki mąki orkiszowej
¼ szklanki mąki ryżowej
¼ szklanki maki kukurydzianej
½  szklanki cukru trzcinowego
1/2 szklanki miękkiego masła (ok 70 g)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
ewentualnie szczypta soli

2 jajka
12 fioletowych śliwek (węgierek),
1 łyżka cukru trzcinowego,
2 łyżeczki soku z cytryny
1 łyżeczka cynamonu
½ łyżeczki gałki muszkatołowej

1. Rozgrzej piekarnik do 180 C
2. Cukier i masło ucieraj na jednolitą masę. Dodaj przesianą mąkę, proszek do pieczenia, sól i jajka i ucieraj wszystko, aż masa stanie się puszysta i jednolita.
3. Dodaj mąkę, proszek do pieczenia, jajka, gałkę muszkatołową (i sól)  i ucieraj dalej, aż masa stanie się puszysta
4. Ciasto/mieszaninę wyłóż do torownicy (najlepiej o średnicy 22 cm) wysmarowanej masłem – na spód wyłóż papier do pieczenia . Przykryj ciasto połówkami śliwek, skórką do dołu.
5. Posyp cukrem i skrop sokiem z cytryny. Posyp cynamonem.
6. Włóż do nagrzanego piekarnika i piecz ok. 45 minut

TIPS:

– ciasto na zdjęciu zostało upieczone w tortownicy o średnicy 18 cm, co sprawiło, że śliwki ukryły się pod powierzchnią ciasta, koniecznie warto poszukać większej
– nie obawiaj się ułożyć na powierzchni ciasta śliwki ciasno koło siebie
– na tortownicę 22 cm samo ciasto pokryje dół tortownicy niską warstwą, tak ma być
– najlepiej smakuje wciąż jeszcze ciepłe z jogurtem kokosowym lub sojowym